Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/desinit.ta-ludzki.skoczow.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
nia Palisades,

wierzchołek góry lodowej – w wydziale piętrzyły się setki nierozwiązanych spraw, starszych i

nia Palisades,

– Już ci zapłaciła?
Bez wątpienia ta sama osoba, która zabiła Shanę McIntyre. Związek także był oczywisty
propozycją – może wracać do pracy, pod warunkiem że nadal będzie chodził na fizjoterapię, a
wydawały się zakurzone i zużyte.
Za to miała jeszcze półtora kilometra do domu. Kompletnie przemoknie. Wbrew swojej obietnicy przyspieszyła, znów zmuszając psa do biegu. Gnała coraz szybciej, nie zważając na ból mięśni. Gumowe podeszwy butów miarowo uderzały o chodnik. Starała się skoncentrować na oddechu. Minęła okno wystawowe i wydało jej się, że widzi w środku Kelly, ale gdy zatrzymała się, Kelly już nie było... zniknęła... okazała się tylko złudzeniem. Caitlyn pobiegła dalej. Pot mieszał się z deszczem i spływał jej po twarzy, serce waliło jak szalone. Pędziła bocznymi uliczkami, aż zobaczyła swój dom. Nareszcie! Omal nie zemdlała ze zmęczenia. Pchnęła furtkę, wbiegła po schodkach. Wzięła na ręce mokrego psa i weszła do holu. W łazience na dole znalazła ręcznik, wytarła Oskara, a potem nalała mu świeżej wody. Następnie zajrzała do barku, gdzie znalazła wszystko, co potrzebne do przyrządzenia martini. Pobiegła na górę, rozbierając się po drodze, i weszła pod prysznic, kątem oka dostrzegając pękniętą szybę. Zakleiła pęknięcie taśmą, ale na długo to nie wystarczy. Gorąca woda ściekała jej po twarzy i po plecach, przynosząc ulgę, mocny strumień masował obolałe mięśnie. Zamknęła oczy. Starała się nie myśleć, jakie to dziwne kąpać się tutaj, spać w tej sypialni, mieszkać w tym domu, którego spokój został pogwałcony. Bez środków nasennych chyba nie umiałaby tu zasnąć. Musiała się dowiedzieć, co tu się wydarzyło. I to na własną rękę, bo na nikim nie mogła polegać. Ani na policji, ani na Kelly, ani na Adamie. Nie... sama musiała rozwiązać zagadkę. Musiała dotrzeć do zakamarków swojej pamięci... może z pomocą hipnozy... Rebeka zahipnotyzowała ją parę razy i zapewniała później, że osiągnęły duży postęp. - Powinnyśmy być zadowolone - powiedziała po pierwszym seansie. - Tak? - Z pewnością. - Co się stało? Rebeka spojrzała na zegarek. - Powiem tylko, że to przełom. Jeszcze nie wiem, co to wszystko oznacza. Muszę nad tym popracować, ale zapewniam cię, że twój stan znacznie się poprawi. Były jeszcze kolejne seanse hipnotyczne i kolejne wymijające odpowiedzi, i gdyby nie to, że Caitlyn czuła się lepiej i była bardziej zrelaksowana, to pewnie zirytowałaby ją powściągliwość Rebeki. - To jakieś bzdury - powiedziała Kelly na wieść o tych metodach. - Jak można poddać pacjenta hipnozie, a potem nie powiedzieć mu, co się zdarzyło podczas seansu? Nawet nie wiesz, czy nie każe ci przypadkiem podskakiwać jak tresowanemu niedźwiedziowi. - Mylisz się, Kelly. - Skąd wiesz? - Wiem i już. Czułabym, gdybym robiła coś dziwacznego. A ja czuję się wypoczęta. - Wiesz co, tak naprawdę myślę, że to gusła. Dziwna historia, Caitie-Did. Dziwna historia. Może Kelly miała rację? Dlaczego doktor Wade wyjechała tak nagle i bez słowa? Owszem, mówiła, że wyjedzie na jakiś czas, żeby uporządkować notatki do swojej książki. Obiecała Caitlyn, że kiedy wróci, znów zaczną się spotykać. Ale wyjechała wcześniej. Nagle. W każdym razie Caitlyn odniosła takie wrażenie. Teraz zaczęła się niepokoić.
Teraz albo nigdy, powiedział sobie, ale przekraczając próg dusznego, ciemnego pokoju,
morską kipiel niekoniecznie musiał zakończyć się śmiercią.
– Tutaj?
– Wystukała kilka klawiszy na telefonie, sprawdziła coś na wyświetlaczu i ponownie
– Świetnie. – Bentz nie mógł znieść myśli, że życie O1ivii może zależeć od wyników
Zapłacili i wyszli. Bentz szedł sztywno, ale bez kuli czy laski, w stronę dżipa. Uparł się,
O1ivia zaginęła między lotniskiem a posterunkiem.
były zamknięte, ale kiedy pchnął wiekowe deski, uchyliły się i zobaczył wewnętrzny
Bentz zdawał sobie sprawę, że to on jest celem tajemniczego prześladowcy, ale najłatwiej

Bryan tylko się uśmiechnął.

nie wytrzymam, pójdę do faceta i go zmasakruję.
życie. W mieście, w świecie reklamy.
w drodze do szpitala.
Przekierowałam wszystkie rozmowy na ten aparat - wyjaśniła. - Ale kto
błękitne, teraz przybrało szarą barwę. Ponurą.
- Tak, Larry, nie śpię.
spróbujemy trochę krwi, ale jeśli się nie zamkniesz, zrobi się naprawdę
Dane dał jej spojrzeniem do zrozumienia, że nie
sami przed sobą, że chcecie być razem.
Wreszcie Jessica westchnęła i poruszyła się, przytulając się mocniej.
znajoma. Pokaż mi średniowieczny portret, a też
zaciekły opór stał się całym sensem jej istnienia. Potem uciekła i przez lata
doczytać zdanie, zreflektował się i z zakłopotaną miną spojrzał na Bryana.
- Tutaj zawsze coś się szykuje.
- Niewiele się tu zmieniło, ten widok nadal robi ogromne wrażenie. -

©2019 desinit.ta-ludzki.skoczow.pl - Split Template by One Page Love